wtorek, 17 marca 2015

Nie jest łatwo coś zmienić

Wczoraj skończyłam 21 lat.
Właśnie skończyłam oglądać sławne "Pięćdziesiąt twarzy Greya"
I siedze jak zwykle po nocy i myślę.
Zastanawiam się co się zmieniło przez te 21 lat. Działo się wszystko i nic, wiem tylko tyle, że stałam się silniejsza. Kiedyś wątpiłam we wszystko, uważałam, że wszystko jest pozbawione sesnu, że nie ma po co żyć. Ale nauczyłam się podnosić, mimo, że nadal mam chwile zwątpienia, ale wmawiam sobie, że to jest po coś, nic nie dzieje się bez przyczyny. Raz wyjdzie na dobre, raz na złe, ale zawsze coś się zmieni. Martwi mnie tylko to, że nadal jakoś nie umiem ustalić konkretnego celu, znaleźć tej jedynej drogi, postawić wszystko na jedną kartę i ruszyć z czymś. Dalej mam niepewność, dalej nie wiem na czym stoję, ale mam chyba świadomość, że jednak po coś jestem, że cały czas jeszcze tu jestem.
I chyba tyle, nie umiem dzisiaj przelać tych wirujących myśli w mojej głowie, a szkoda.  Albo po prostu się poddaję jak zawsze :) /M.

czwartek, 5 marca 2015

Zapiski cz. 1

Zapiski (nie)zwyczajniej dziewczyny.
Dlaczego dodałam „nie” w nawiasie? Bo sama się nie umiem określić. Czasem wydaję mi się, że jestem taka sama, taka jak moje koleżanki, jak 90% dziewczyn, ludzi na świecie, ale zawsze wtedy pojawia się ta myśl, że wcale nie. Nigdy nie wpasowywałam w ramy, w jakieś ogólne cechy. Zawsze odstawałam, niekoniecznie w złym tego znaczeniu. Miałam inne zainteresowania, inne poglądy na świat, zawsze wiedziałam więcej na tematy, na które moi znajomi raczej mieli niewiele do powiedzenia. Kiedyś oglądałam film „Niezgodna” nie jest on wysokiej rangi, coś dla nastolatek lubiących Zmierzch czy Igrzyska Śmierci, ale jedno mnie poruszyło w tym filmie, to że (jak nawet tytuł mówi) była niezgodna. Ja właśnie tak się czuję, jakbym nie pasowała do żadnej frakcji, bo mam po trochu z każdej. Istenieją tysiące przykładów: raz jestem zwariowaną studentką, imprezy do zgona, chłopaki, jebać studia, ważny jest melanż, a za chwilę siedzę w domu, mając ochotę uciec przed całym światem, bojąc się odezwać słowem do kogoś na uczelni, chodząc korytarzami i schylając głowę najniżej jak się da. Akurat to ostatnie przeważa od ostatniego czasu, a kiedyś byłam „gwiazdą”. Kolejny przykład? Nastolatka kontra dojrzała kobieta, zimna suka nieczuła na nic kontra dziewczyna płacząca na bajkach dla dzieci bądź na jakiejkolwiek smutnej reklamie. To mnie najbardziej wkurza w sobie, brak tego złotego środka, brak jakiegoś ustatkowania w tych emocjach tylko taka huśtawka, skakanie z jednego końca na drugi. Może widocznie taka moja natura, czy to na plus, czy na minus.

Zawsze zastnawiałam się nad takim pisaniem, ale pamiętniki nudziły mi się po kilku wpisach, a raczej zwyczajnie o nich zapominałam, a to może nauczy mnie jakieś chociaż małej dyscypliny? Może pozwoli choć trochę wylać z siebie emocji? A może ktoś przeczyta i się wypowie? Spróbować nie zaszkodzi J

Zawsze marzyło mi się, żeby ktoś wynalazł rejestrator snów i myśli, żebym później mogła to przelać na papier wszystko, albo żeby od razu moje myśli się gdzieś zapisywały. I jeszcze żeby obrazy, które widzę były gdzieś zapisywane na dysku, ten moment kiedy jadę samochodem i patrze przez szybe na krajobrazy, na góry, na pola z drzewami, na ludzi; kiedy widzę jak mama się uśmiecha, kiedy przytulam tatę, kiedy widzę, że mój brat jest szczęśliwy, kiedy patrzę na moje koty, psy, na mój dom, który tak bardzo teraz kocham; te momenty, kiedy ja sama jestem szczęśliwa. Pewnie, że mam to wszystko w głowie, w pamięci, ale to kiedyś uleci, kiedyś przykryje te wspomnienia coś innego, cos gorszego albo lepszego. Chciałabym opisać na raz całe moje życie, te wszystkie myśli, które się przeplatają jedna za drugą i nie wiem nawet na której się skupić, co tu napisać, opowiedzieć, od czego zacząć. Więc może tyle?
 Jutro jadę do Krakowa i mam dziwne uczucia przed tym wyjazdem, jakieś lęki, nie mogę sobie znaleźć miejsca, ale może wszystko będzie dobrze? Ten wyjazd będzie wielką radością albo wielką goryczą, ale póki nie pojadę i się nie przekonam, nie będę wiedzieć na czym stoję. Więc jutro wóz albo przewóz J/M.