Zapiski (nie)zwyczajniej dziewczyny.
Dlaczego dodałam „nie” w nawiasie? Bo sama się nie umiem
określić. Czasem wydaję mi się, że jestem taka sama, taka jak moje koleżanki,
jak 90% dziewczyn, ludzi na świecie, ale zawsze wtedy pojawia się ta myśl, że
wcale nie. Nigdy nie wpasowywałam w ramy, w jakieś ogólne cechy. Zawsze
odstawałam, niekoniecznie w złym tego znaczeniu. Miałam inne zainteresowania,
inne poglądy na świat, zawsze wiedziałam więcej na tematy, na które moi znajomi
raczej mieli niewiele do powiedzenia. Kiedyś oglądałam film „Niezgodna” nie
jest on wysokiej rangi, coś dla nastolatek lubiących Zmierzch czy Igrzyska
Śmierci, ale jedno mnie poruszyło w tym filmie, to że (jak nawet tytuł mówi)
była niezgodna. Ja właśnie tak się czuję, jakbym nie pasowała do żadnej
frakcji, bo mam po trochu z każdej. Istenieją tysiące przykładów: raz jestem
zwariowaną studentką, imprezy do zgona, chłopaki, jebać studia, ważny jest
melanż, a za chwilę siedzę w domu, mając ochotę uciec przed całym światem,
bojąc się odezwać słowem do kogoś na uczelni, chodząc korytarzami i schylając
głowę najniżej jak się da. Akurat to ostatnie przeważa od ostatniego czasu, a
kiedyś byłam „gwiazdą”. Kolejny przykład? Nastolatka kontra dojrzała kobieta,
zimna suka nieczuła na nic kontra dziewczyna płacząca na bajkach dla dzieci
bądź na jakiejkolwiek smutnej reklamie. To mnie najbardziej wkurza w sobie,
brak tego złotego środka, brak jakiegoś ustatkowania w tych emocjach tylko taka
huśtawka, skakanie z jednego końca na drugi. Może widocznie taka moja natura,
czy to na plus, czy na minus.
Zawsze zastnawiałam się nad takim pisaniem, ale pamiętniki
nudziły mi się po kilku wpisach, a raczej zwyczajnie o nich zapominałam, a to
może nauczy mnie jakieś chociaż małej dyscypliny? Może pozwoli choć trochę
wylać z siebie emocji? A może ktoś przeczyta i się wypowie? Spróbować nie
zaszkodzi J
Zawsze marzyło mi się, żeby ktoś wynalazł rejestrator snów i
myśli, żebym później mogła to przelać na papier wszystko, albo żeby od razu
moje myśli się gdzieś zapisywały. I jeszcze żeby obrazy, które widzę były
gdzieś zapisywane na dysku, ten moment kiedy jadę samochodem i patrze przez
szybe na krajobrazy, na góry, na pola z drzewami, na ludzi; kiedy widzę jak
mama się uśmiecha, kiedy przytulam tatę, kiedy widzę, że mój brat jest
szczęśliwy, kiedy patrzę na moje koty, psy, na mój dom, który tak bardzo teraz
kocham; te momenty, kiedy ja sama jestem szczęśliwa. Pewnie, że mam to wszystko
w głowie, w pamięci, ale to kiedyś uleci, kiedyś przykryje te wspomnienia coś
innego, cos gorszego albo lepszego. Chciałabym opisać na raz całe moje życie,
te wszystkie myśli, które się przeplatają jedna za drugą i nie wiem nawet na
której się skupić, co tu napisać, opowiedzieć, od czego zacząć. Więc może tyle?
Jutro jadę do Krakowa i mam dziwne uczucia przed tym wyjazdem, jakieś lęki, nie
mogę sobie znaleźć miejsca, ale może wszystko będzie dobrze? Ten wyjazd będzie
wielką radością albo wielką goryczą, ale póki nie pojadę i się nie przekonam,
nie będę wiedzieć na czym stoję. Więc jutro wóz albo przewóz J/M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz